Poradniki i albumy > Kuchnia, potrawy Produkt niedostępny Powiadom mnie o dostępności tego produktu Opis Dostawa i płatność Opinie Opis ! Uwagi: Oprawa i strony zakurzone. Dostawa i płatność DOSTAWA Zamów do godziny 10:00, a Twoje zamówienie wyślemy najpóźniej w kolejnym dniu roboczym. W przypadku książki nowej termin ten może się wydłużyć o 2 dni robocze. FORMY DOSTAWY Paczkomat InPost 14,99 zł Kurier24 InPost 13,99 zł Kurier za pobraniem 23,99 zł Orlen Paczka 10,99 zł Kurier48 Poczta Polska odbiór w punkcie 10,28 zł Kurier48 Poczta Polska 10,66 zł Odbiór osobisty Lubień 0,00 zł Darmowa dostawa przy zamówieniu od 200 zł. FORMY PŁATNOŚCI online – szybkie transfery online - PayPal (należy wpisać e-mail odbiorcy: [email protected]) przelew tradycyjny płatność przy odbiorze gotówką lub kartą Opinie Nie dodano jeszcze żadnej opinii. Musisz być zalogowanym użytkownikiem, aby dodawać opinie o produktach. ZALOGUJ SIĘ Rok wydania: Rodzaj okładki: Miękka Rok wydania: Rodzaj okładki: Miękka Inne tego autora Sklep wykorzystuje pliki cookies. Umożliwiają one sprawne działanie strony, narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności i Polityce cookies. Ustawienia cookies możesz zmienić w preferencjach swojej przeglądarki internetowej.
Dr. William Davis is the Chief Medical Officer at Realize Therapeutics, bestselling author of Wheat Belly, and overall health crusader. We talk about the impact our gut microbiome has on overall health, the choices you can make to positively affect the gut, and more. Dr William Davis udowadnia, że ani siedzący tryb życia, ani brak ruchu, ani nadmierne spożywanie cukru, czy tłuszczy nie jest tak pustoszące dla naszego organizmu jak pszenica. To, co się, bowiem dzisiaj sprzedaje pod nazwą pszenicy to cichy zabójca. Takie choroby jak cukrzyca, nadciśnienie, celiakia, otyłość, artretyzm, choroby skóry (np. łuszczyca, trądzik), schizofrenia, osteoporoza, nietrzymanie moczu, demencja, zaburzenia erekcji mają wielkiego sprzymierzeńca w naszej diecie: hybrydyzowaną, krzyżowaną, uodparnianą na patogeny, odporną na suszę odmianę czegoś, co kiedyś było pszenicą. Trafiła do masowej sprzedaży, przy czym nikt nie sprawdził, czy nadaje się do spożycia przez człowieka. Żona Davisa jest triatlonistką i instruktorką. To forsowny sport, wymagający niebywałej kondycji. Co dziwne, wśród osób uprawiających triatlon są osoby z nadwagą. Jak to możliwe, zastanawia się dr Davis, że współcześnie tyle osób uprawia różne odmiany sportu a wciąż alarmuje się o coraz powszechniejszej otyłości w społeczeństwie? Jak to możliwe, że nasze prababki, które nie uprawiały sportu, uchodzącego w ich czasach za coś niestosownego były szczupłe? Pszenica jest wszechobecnym produktem; to nie tylko pieczywo, ale też makarony, ciastka, pizza, pierogi. Dodawana jest do sosów i zup, jako zagęszczacz. Właściwie zdominowała kuchnię i dietę przeciętnego Polaka. Jej uprawa jest wysokowydajna i pozwala sprzedać uzyskane z niej produkty z kilkakrotną przebitką. To w biznesie czysty zysk. Najwięcej na pszenicy zarabia lobby rolnicze, które w USA w latach pięćdziesiątych przeforsowało zmiany w piramidzie zdrowego żywienia, klasując pszenicę i produkty zbożowe na jej szczycie. Każda dbająca o zdrowie osoba spożywa pełnoziarniste pieczywo, je mussli, pełnoziarnisty makaron. W „Dwóch kobietach” Doris Lessing jest taka początkowa scena, gdy do restauracji przy plaży przychodzi szóstka stałych bywalców, dwóch mężczyzn, starsze kobiety i dwójka dzieci. Kelnerka pyta, czy podać im to, co zawsze; jedna z kobiet potwierdza. Dostają „tacę ze świeżo wyciśniętymi sokami i kanapkami z razowego pieczywa, które wskazywały, że ludzie ci dbali o zdrowie.” William Davis zaprzecza tej obiegowej opinii. Razowe pieczywo jest zdrowsze od białego, ale wciąż jest niezdrowe. Spożywanie pełnoziarnistych produktów zamiast tych z białej mąki jest jak przerzucenie się z normalnych papierosów na te light, podkreśla dr Davis. Owszem serwujemy sobie mniej substancji smolistych, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to nadal jest szkodliwe. Dlaczego pszenica jest niezdrowa? To, co dzisiaj sprzedaje się pod nazwą pszenicy, nie ma już z nią nic wspólnego. Dzisiejsza pszenica, w jej zmutowanej formie to trucizna. Powolna, lecz skuteczna. Atakuje wszystkie narządy w naszym organizmie. Davis dekonstruuje pszenicę krok po kroku opisując ewolucję jej produkcji; rozbijając ją na czynniki pierwsze przedstawia ich skuteczność w niszczeniu naszego organizmu. Jest lekarzem kardiologiem, więc z naukową dociekliwością analizuje składowe pszenicy, szukając wyjaśnienia dla ich działania na organizm. Krok po kroku wyjaśnia, jak poszczególne składniki pszenicy wywołują stany chorobowe, począwszy od glukozowo-insulinowej huśtawki, morfinopodobnego uzależnienia i pobudzającego apetyt działania. Im więcej je się pszenicy, tym więcej chce się jej jeść. Okazuje się, że ludzka ingerencja w to zboże zamieniła go w cichego superzabójcę, który ma sprzymierzeńców nie tylko w lobby rolniczym, ale też w przemyśle farmaceutycznym. Na naszej konsumpcji i na naszych chorobach, przy okazji, zarabia wielu ludzi. Davis udowadnia, że „tak jak przemysł tytoniowy wytworzył i utrzymał swój rynek dzięki uzależniającym właściwościom papierosów, tak samo spożywana pszenica sprawia, że głodny konsument jest bezradny.” Jako lekarz, Davis odwołuje się nie tylko do obserwacji ze swojej praktyki lekarskiej, przytacza również wyniki badań naukowych. Na ich przykładzie wyjaśnia skomplikowane i szkodliwe dla nas działanie poszczególnych składowych pszenicy, począwszy od amylopektyny A, superwęglowodanu, który szybko zamienia się w cukier krążący we krwi, natychmiast podwyższając jego poziom; zjedzenie kromki pełnoziarnistego chleba bardziej podwyższa poziom cukru niż sacharoza. „Poza niewielką ilością dodatkowego błonnika, zjedzenie dwóch kromek razowego chleba tak naprawdę niewiele się różni, a często bywa nawet gorsze, od wypicia puszki słodzonego napoju albo zjedzenia batonika” – ostrzega dr Davis. Wyjaśnia skomplikowany dla amatora wpływ spożycia pszenicy na działanie organizmu. Robi to w sposób na tyle obrazowy i przejrzysty a jednocześnie odwołuje się do tylu medycznych argumentów, że nie pozostawia żadnych wątpliwości. Rozwiewa mity wokół glutenu i produktów bezglutenowych, pokazując, jak produkty bezglutenowe faszeruje się zamiennikami glutenu równie dla nas szkodliwymi. Szczególnie ciekawym rozdziałem jest ten, który opisuje uzależniające działanie pszenicy. Okazuje się, że wpływa ona na mózg wywołując podobne skutki do działania opiatów. U osób, które odstawiły pszenicę obserwuje się poprawę humoru, lepszą koncentrację, mniej wahań nastrojów. Dr Davis prowokuje „chleb to twoja kokaina” opisując, że pszenica ma wyjątkowy potencjał, jeśli chodzi o wpływ na mózg i układ nerwowy. Wyjaśnia powiązanie pszenicy ze schizofrenią. Osobny rozdział poświęci celiakii, ilustrując, jak gliadyna, białko pszennego glutenu wyniszcza jelito cienkie, zmniejsza zdolność wchłaniania składników odżywczych, przedostaje się do krwiobiegu. Opisuje dramatyczny rozwój choroby i zwiększający się szybko w ostatnich latach odsetek osób, u których stwierdza się celiakię. Żyjemy w świecie opartym na strachu przed tłuszczem i cukrem, w którym podtrzymuje się mit zdrowych produktów pełnoziarnistych. Nie da się zwalczać ognia ogniem. Wybraliśmy sobie na sprzymierzeńca naszego największego wroga, superwroga o wszechstronnych zdolnościach. Nikt chyba nie połączyłby spożywania pszenicy z osteoporozą. Pszenica to łamacz naszych kości. Davis opisuje, jak spożycie pszenicy zaburza poziom ph w organizmie doprowadzając do nieustannego sięgania po rezerwy wapnia z naszych kości do neutralizowania kwasów. Nadmiernie zakwaszona dieta doprowadza do osteopenii (lekkiej demineralizacji kości) i osteoporozy, silnej demineralizacji, a w konsekwencji do złamań. O ile kiedyś tę chorobę łączono z przekwitaniem, obecnie nie ma już wątpliwości, że pierwsze objawy choroby obserwuje się zarówno u kobiet, jak i mężczyzn, w wieku już nawet dwudziestu pięciu lat. Okazuje się, że zboża w przeciwieństwie do innych produktów roślinnych wytwarzają kwasowe produkty uboczne. „Pszenica należy do najpotężniejszego źródła kwasu siarkowego i w przeliczeniu na gram dostarcza go więcej niż jakiekolwiek mięso” – ostrzega Davis. Pszenica nie tylko wywołuje choroby, ale ogólnie przyspiesza proces starzenia. Davis opisuje, czym jest AGE, tzw. końcowe produkty zaawansowanej glikacji i jak związki te doprowadzają do miażdżycy, katarakty, demencji, raka, zaburzenia erekcji, starzenie skóry. Są to, jak pisze bezużyteczne resztki, które gromadzą się w organizmie i niszczą jego tkanki. Do niczego nie służą, a oprócz tego ich nagromadzenie oznacza również pogorszenie zdolności nerek do usuwania odpadów, zatrzymywania białka, sztywnienia tętnic, chrząstek w stawach. Davis proponuje bezpszenność jako sposób w walce ze starością. W końcu, jako kardiolog nie mógł nie poświęcić osobnego rozdziału wpływowi diety pszennej na choroby układu krążenia, serce. Wyjaśnia, co uruchamia proces podwyższania trójglicerydów, jak dochodzi do zmian miażdżycowych. Czytamy, że węglowodany zawarte w chlebie razowym pobudzają produkcję insuliny, która z kolei uruchamia syntezę kwasów tłuszczowych w wątrobie i to ten proces zalewa krwiobieg trójglicerydami. Dlaczego ta książka ma być lepsza od wielu innych poświęconych zdrowemu odżywianiu? Bo mówi prawdę zamiast powtarzać obiegowe opinie. Zawsze należałam do osób nadmiernie dbających o zdrowie, na śniadanie mussli, pieczywo wyłącznie pełnoziarniste, unikałam smażonych potraw, czerwonego mięsa, używałam oleje i oliwy zamiast masła, margaryny. Jadłam dużo owoców i warzyw. Regularnie uprawiałam sport: 2-3 razy basen w tygodniu, rower na co dzień, rolki, narty, łyżwy w sezonie. A jednak chorowałam, byłam osłabiona, przemęczona, senna. Na dodatek, jak to eufemistycznie określiła Kasia, koleżanka z pracy – wyglądałam apetycznie. Sądziłam, że to ten wiek, spadek metabolizmu, już się nie wygrzebię, trzeba się pogodzić z tuszą i częstszymi wizytami u lekarzy. To nie wiek, to pszenica i błędnie pojmowana „zdrowa dieta”. Ja to już wiem po sobie. Dieta bez pszenicy, William Davis, Wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2013. Tytuł oryginału: Wheat Belly: Lose the Wheat, Lose the Weight, and Find Your Path Back to Health (2011). Przełożył Roman Palewicz. Redakcja Katarzyna Kondrat. Back to the podcast. Dr. Davis is a medical doctor, expert in gut and heart health, a New York Times bestselling author of 10 books, including the Wheat Belly Series, with nearly 4 million copies sold. He’s a leading expert in nutrition, and in this conversation, we discuss his investigations with L-Reuteri, a well-studied probiotic and its Dieta bez pszenicy. Jak pozbyć się pszennego brzucha i być zdrowym, czyli czy warto zrezygnować z pszenicy w swoim jadłospisie „Osiągnęliśmy wygodę, obfitość, niskie koszty i dostępność w stopniu jeszcze sto lat temu niewyobrażalnym. Dziką trawę z 14 chromosomami przekształcono w odmianę 42-chromosomową, nawożoną azotanami, ciężką i superwysokowydajną, która umożliwia nam kupowanie wielkich opakowań ciastek, naleśników i precelków”. William Davis – amerykański kardiolog – w swojej książce pt. „Dieta bez pszenicy’’ podejmuje się dość trudnego zadania. Jak wyjaśnić przyczyny dzisiejszej plagi otyłości, zwiększonej częstotliwości zachorowania na celiakię, cukrzycę czy nawet chorób natury psychicznej i neurologicznej jak autyzm, schizofrenia, ADHD czy epilepsja? Jak wyjaśnić fakt, że obecnie 2/3 Amerykanów ma nieprawidłową masę ciała, a próba zastosowania u nich diety wywołuje objawy podobne do tych, które odczuwa narkoman na tak zwanym „głodzie’’? Całą winę autor składa na barki … pszenicy. Tak, dokładnie tej pszenicy, która znajduje się w Waszym chlebie, ulubionych słodkich bułeczkach czy w torcie czekoladowym. Żeby zrozumieć tok rozumowania Davis’a, należy przyjrzeć się nieco ewolucji pszenicy, która w obecnej postaci występuje niemalże w każdym naszym codziennym posiłku. „Przewertujcie albumy rodzinne ze zdjęciami swoich rodziców lub dziadków, a być może zaskoczy was to, że wszyscy wydają się na nich szczupli. Kobiety nosiły sukienki zapewne w rozmiarze 34, a mężczyźni mieli 80 centymetrów w pasie. Nadwagę mierzono w pojedynczych kilogramach, otyłość zdarzała się rzadko. Grube dzieci? Prawie nigdy. Talie po 106 centymetrów? Nic z tych rzeczy. Dziewięćdziesięciokilogramowe nastolatki? Z pewności nie”. W dodatku „(…) nasze babcie i mamy wcale dużo nie ćwiczyły.(…) Dziś wychodzę z domu w każdy ładny dzień i widzę jak dziesiątki kobiet biegają, jeżdżą na rowerach albo chodzą z kijkami (…). A jednak z roku na rok stajemy się grubsi”. Każdemu z nas zapewne nasunie się pytanie – dlaczego więc nasi przodkowie byli znacznie szczuplejsi, pomimo że w zasadzie ich dieta nie różniła się aż tak znacząco od naszej (pomijając oczywiście fakt istnienia fast foodów i dostępności konsumenckich dóbr)? Podobnie jak my żywili się przecież pieczywem, babcie piekły smaczne ciasta, w sklepach królowały rogaliki z konfiturą. Okazuje się, że surowiec, z którego jest dziś wyrabiane większość produktów, to tak naprawdę coś, co niewiele ma wspólnego z pierwotną wersją. „Współczesna pszenica ma się do prawdziwej pszenicy w najlepszym razie tak, jak szympans do człowieka’’. A więc jest do niej bardzo podobna, ale to już nie ten sam produkt. Spytacie dlaczego? Obecnie większość z nas stacza mniejsze lub większe boje w związku z wprowadzeniem na rynek genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO). Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że to, co ląduje dziś na naszych talerzach i co pozornie wydaje się takie naturalne i wartościowe, dziesiątki lat temu zostało już odpowiednio zmodyfikowane. Również i genetycznie. Pierwotne odmiany pszenicy, a więc samopsza i płaskurka nie były zbyt wydajnymi zbożami. Niskie plony czy też płaskie wypieki, które wówczas otrzymywano, były wystarczającymi powodami, aby pszenicę nieco ulepszyć. To nieco w pojęciu autora, w rezultacie doprowadziło między innymi do takich problemów zdrowotnych, z jakimi borykamy się dzisiaj. Rozwój metod hybrydyzacji doprowadził do tego, że pszenicę „rozciągano, zszywano, cięto i zszywano ponownie, aby wreszcie uzyskać coś, co nieomal nie da się rozpoznać z oryginałem, choć nadal określa się to tym samym mianem: pszenica”. W swojej książce, Davis dużo uwagi poświęca celiakii – chorobie na którą choruje już niemalże 1% społeczeństwa, a głównym sprawcą wielu dolegliwości jest gluten, który – co ciekawe – jest składnikiem między innymi pszenicy. Celiacy to grupa ludzi, którzy niezwykle poważnie muszą podchodzić do kwestii swojego żywienia. Praktycznie każde, nawet najmniejsze ustępstwo na rzecz przyjemności (słodkie ciacho, kawałek bułeczki), może skończyć się tragicznie (szczególnie dla małych dzieci, których organizmy dopiero co się rozwijają). Z uwagi na to, że gluten prowadzi do zaniku kosmków jelitowych, osoba cierpiąca na celiakię jest narażona na wiele poważnych niedoborów. Jeśli zje coś z zakazanej listy, jej organizm uniemożliwi wchłonięcie ważnych składników odżywczych, co więcej – zareaguje biegunkowo (w najlepszym wypadku). „(…) pszenica jest liderem grupy, której nie ma czego zazdrościć, najgorszym z bandy węglowodanów, takim, którym najszybciej może nas sprowadzić na ścieżkę wiodącą do cukrzycy”. Fakt ten jest powszechnie znany w kręgach diabetologów – pszenica ma niewiarygodną zdolność do gwałtowanego podwyższania poziomu cukru we krwi. Zmiany w genach pszenicy od roku 1960, są przyczyną wzrostu zachorowań na cukrzycę typu 1. „(…) wystąpienie to zbiega się w czasie ze wzrostem celiakii oraz innych chorób’’. Według autora, to kolejny powód, dla którego warto przejść na „dietę bezpszenną’’. Również wtedy, gdy problem cukrzycy (z pozoru) Cię nie dotyczy. W dzisiejszym świecie nie ma żadnego „na pewno’’. Choroby cywilizacyjne mogą dotknąć każdego – nawet Ciebie! Kojarzycie pojęcie endorfiny? Są to takie związki, które powstają wewnątrz naszego organizmu pod wpływem różnych emocji, przeżyć. Popularnie zwane „hormonami szczęścia’’. A co to są egzorfiny? To już trudniejsze? Egzorfiny, w odróżnieniu od tych pierwszych, są dostarczane z zewnątrz. Według naukowców, są obecne w pszenicy. Mają one zdolność przenikania bariery, która oddziela nasz mózg od krwioobiegu (tzw. bariera krew-mózg), co w konsekwencji może prowadzić do pogorszenia wielu objawów chorób psychicznych jak np. schizofrenia. Autor przypuszcza też jej powiązanie z autyzmem i ADHD. W zasadzie cała książka, w dość lekki i zrozumiały sposób, zapoznaje czytelnika z możliwymi skutkami dzisiejszej diety pełnej produktów pszennych. Ukazuje wiele korzyści zdrowotnych jakie można osiągnąć totalnie eliminując to zboże z szafek kuchennych. Według autora, osoby żywiące się dietą bezpszenną, każdego dnia jedzą o 350 - 400 kalorii mniej, nie chowają pod obszernymi ubraniami tzw. „pszennego brzucha’’, nie skarżą się na dolegliwości ze strony układu pokarmowego, nerwowego czy na schorzenia natury dermatologicznej. Całość poprzeplatana jest świadectwami ludzi, którzy odczuli ulgę po przejściu na zalecaną przez niego dietę. „Co w takim razie mogę jeść?” – zapytasz. Autor, jakby spodziewając się podobnych pytań ze strony czytelnika jednym tchem wymienia warzywa, owoce, orzechy, awokado, oleje, oliwki, mięso, jajka, produkty mleczarskie… Dopuszcza niewielkie ilości wina ze względu na jego właściwości opóźniające procesy starzenia, zaleca dosypywanie siemienia lnianego do każdego posiłku. Jak więc widać – lista dozwolonych pokarmów jest bardzo długa. Wydaje się, że niemalże bez żadnych wyrzeczeń. Oddziela też „prawdziwą żywność’’ od tej przetworzonej. Mianem tej pierwszej określa zwykle produkty, które nie wymagają etykiety – a więc ryby, warzywa, orzechy. Jakby na potwierdzenie całej swoje tezy, na końcu książki zamieszcza 25 stron bezpszennych przepisów jak np. ten na wrap z indykiem, pizzę, makaron z cukinii z pieczarkami, muf finki bananowo – jagodowe, krówki, ciasteczka korzenne… Choć na początku podchodziłam do sprawy nieco sceptycznie, okazuje się, że jednak da się gotować bez pszenicy. Jedyny fakt z jakim jako żywieniowiec nie mogę się zgodzić, to sprawa „zdrowych produktów pełnoziarnistych’’, z których autor niejako kpi sobie przez cały czas. Oskarża tym dietetyków, wmawiając czytelnikowi, że wszystkie zalecenia żywieniowe odnośnie pełnego ziarna są w zasadzie mrzonkami. O ile ze szkodliwością pszenicy, jej tuczącym charakterem się zgodzę (choć nie do końca), o tyle z jałowością ziaren mocno bym w tym wypadku polemizowała. W mojej (i nie tylko) opinii, pełnoziarniste produkty dostarczają naszemu organizmowi wielu witamin z grupy B, błonnika niezbędnego dla procesów trawienia czy innych cennych składników odżywczych. Posądzanie ich o szkodliwość jest dla mnie grubą przesadą. Pomijając tą sprawę, uważam, że książka jest ciekawą propozycją na dobrą lekturę zarówno dla osoby znającej się na branży, jak i dla kogoś, kto dopiero zaznajamia się z pojęciami takimi jak celiakia, cholesterol LDL, HDL czy zakwaszanie organizmu. Obok fachowej literatury, autor umiejętnie umieszcza pełne humoru tytuły („męskie cycki i bandziochy’’, „łomot spuszczany trzustce”, „hej, pryszczaty”), wplata elementy filmowe (Salt z Angeliną Jolie, Mission Impossible), dobitnie, niemalże na chłopski rozum tłumaczy zawiłe zagadnienia. Wreszcie, przy końcu książki, autor podejmuje się dyskusji czy samopsza i płaskurka, będące pierwotnymi odmianami pszenicy, są w stanie zastąpić dzisiejszą pszenicę? Czy kosztem mniejszych plonów i zwiększonych wydatków, nie będą wywoływać przy tym żadnym negatywnych skutków? „Nie będę udawał, że znam odpowiedzi. Prawdę mówiąc, mogą minąć dziesięciolecia zanim te pytania ich się doczekają”– i taka kompromisowa odpowiedź bardzo mi się podoba. Maria A. Brzegowy Autorka bloga Pozytywne żywienie czyli dietetyka od przyjemnej strony Autor: dr William Davis Tytuł: Dieta bez pszenicy. Jak pozbyć się pszennego brzucha i być zdrowym Rok wydania: 2011 Wydawnictwo: Bukowy las Dystrybutor: Firma Księgarska Olesiejuk Stron: 328 Dieta bez pszenicy - Autor: Wiliam Davis - Dr William Davis dowodzi szkodliwości współczesnej pszenicy, analizując historię spożywania produktów z tego zboża i zmiany, jakim ulegały. Dzisiejsza pszenica Fot: Fotolia / Dieta bez pszenicy eliminuje ziarna tego zboża oraz produkty, które je zawierają. Dozwolone są warzywa (oprócz strączkowych i ziemniaków), ryby, mięso i owoce morza, a także orzechy. Dieta przyspiesza odchudzanie i pozwala zmniejszyć skutki chorób, np. cukrzycy typu 2. Dietę bez pszenicy stosują nie tylko osoby, które nie tolerują glutenu. Eliminacja tego składnika z jadłospisu może poprawić zdrowie i samopoczucie. Potrawy bezglutenowe wpływają też korzystnie na odchudzanie. Dlaczego warto stosować dietę bez pszenicy? William Davis w książce „Dieta bez pszenicy” przedstawił dietę, która ma za zadanie pomóc w walce z nadwagą. Ten amerykański kardiolog twierdzi, że gluten przyczynia się do powstawania i rozwoju chorób cywilizacyjnych. Pszenica i produkty zawierające ją zaburzają metabolizm oraz równowagę hormonalną. Mogą też wpłynąć na rozwój chorób serca, raka, a także cukrzycy typu 2. Autor twierdzi, że obecnie wykorzystywana pszenica jest poddawana modyfikacjom genetycznym. Takie działania mają na celu obniżyć koszty produkcji żywności. Wpływają jednak negatywnie na zdrowie osób, które jedzą potrawy z dodatkiem tego zboża. Davis pisze o tym, że ziarna podnoszą stężenie cukru we krwi bardzo gwałtownie. To powoduje z kolei wzrost produkcji insuliny. Dzieje się tak, ponieważ pszenica zawiera amylopektynę typu A, która bardzo szybko rozkłada cząstki glukozy w przewodzie pokarmowym. Wpływa to na szybkie podniesienie jej poziomu. Duża ilość insuliny zwiększa ilość odkładającego się tłuszczu. Zasady diety bez pszenicy W diecie bez pszenicy eliminowane są pszenica i produkty wytworzone z jej udziałem. Wykluczone jest też jedzenie dań zawierających gluten. Są to białe pieczywo, biała mąka, żywność, która ma w składzie pszenicę, ale także produkty razowe i pełnoziarniste przygotowane z wykorzystaniem tego zboża. Zobacz film: Eksperyment: Jak naprawdę działa gluten? Źródło: 36,6. William Davis zaleca też unikanie jedzenia dań z dużą ilością węglowodanów: ryżu, ziemniaków, skrobi kukurydzianej, roślin strączkowych, owoców suszonych, słodyczy i gazowanych napojów. Inna odmiana jadłospisu stworzonego przez amerykańskiego kardiologa to dieta bez pszenicy i mleka. Wyklucza ona gluten oraz nabiał, nie tylko ze względów zdrowotnych (nietolerancji laktozy i glutenu). Produkty dozwolone w diecie bez pszenicy W diecie bez pszenicy można jeść warzywa, oprócz wymienionych powyżej. Owoce są zalecane w ograniczonych ilościach. Za najbardziej wartościowe zostały uznane wszelkie jagody. Jadłospis zalecany przez Davisa zawiera owoce morza, ryby, a także mięso i drób (najlepiej, aby pochodził z hodowli ekologicznych). Mięso, kiełbasy i wędliny nie powinny być przetworzone i zawierać azotanu sodu. Warto używać ziół i przypraw. W diecie bez pszenicy dozwolone są też tłuszcze roślinne, np. te znajdujące się w orzechach, olejach lub oliwie z oliwek. Można jeść jaja. Zalecane jest picie wody. Okazjonalnie dopuszcza się herbatę, kawę i czerwone wino. Dieta bez pszenicy – efekty Dieta bezglutenowa stworzona przez Williama Davisa pozwala schudnąć nawet 5 kg w ciągu 2 tygodni. Oprócz tego, ma wiele korzystnych efektów zdrowotnych, takich jak: poprawa koncentracji i nastroju, obniżenie poziomu cholesterolu, złagodzenie objawów cukrzycy typu 2 i zespołu metabolicznego, zmniejszenie dolegliwości ze strony skóry np. w przebiegu łuszczycy, ograniczenie łysienia, eliminacja objawów celiakii oraz schorzeń jelitowych, np. wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, zwiększenie gęstości kości i zahamowanie rozwoju osteopenii, zmniejszenie ilości stanów zapalnych i bólów gośćca, złagodzenie objawów ADHD i schizofrenii. Zobacz także: Dieta cukrzycowa, czyli dieta zgodna z zasadami zdrowego odżywiania. Zasady diety cukrzycowej, produkty wskazane i przeciwwskazane. Jadłospis Dieta bez pszenicy – przepisy Kasza jaglana z kurczakiem i pieczarkami Składniki: 1 szklanka kaszy jaglanej, 1 podwójna pierś z kurczaka, 500 g pieczarek, 1 cebula, 1/2 szklanki pulpy z pomidorów, 3 łyżki suszu z grzybów, 1 łyżka posiekanej natki pietruszki, 2 ząbki czosnku, estragon, oregano, pieprz ziołowy, sól, sos Worcestershire, 2 szklanki wody. Sposób przygotowania: Zagotuj wodę. Osól ją i wrzuć do niej kaszę jaglaną. Gotuj przez 15-20 minut. Obierz i pokrój cebulę. Zeszklij ją na oleju. Umyj, oczyść i posiekaj pierś kurczaka w blenderze. Opłucz, obierz i pokrój pieczarki w plasterki. Dodaj je do mięsa. Duś cebulę, mięso i pieczarki dotąd, aż wyparuje płyn. Dodaj oregano, pieprz ziołowy, pomidory oraz sos Worcestershire. Duś wszystkie składniki przez 2-3 minuty. Dodaj do nich przetarty przez praskę czosnek, estragon, sól i natkę pietruszki. Podawaj danie z kaszą jaglaną. Zobacz także: Dieta jaglana – skuteczny detoks i odchudzanie. Zasady i przygotowanie do diety. Właściwości kaszy jaglanej Zobacz film: Co to jest gluten? Źródło: 36,6. Kotleciki falafel Składniki: 300 g (1 1/2 szklanki ciecierzycy), 2 cebule, 2 garści posiekanej natki pietruszki, 4-5 ząbków czosnku, 2 łyżki ziaren kolendry zmiażdżonych w moździerzu, słodka papryka w proszku, kurkuma, chilli, kmin rzymski, pieprz ziołowy, sól, 4 łyżki mąki. Sposób przygotowania: Namocz ciecierzycę w dużej ilości wody i pozostaw ją na noc. Na drugi dzień odsącz ziarna i zmiksuj je. Obierz cebulę, zmiksuj. Dodaj ją do cieciorki. Obierz i zmiażdż ząbki czosnku. Dodaj do ciecierzycy i cebuli. Wrzuć natkę pietruszki, przyprawy oraz mąkę. Wymieszaj wszystkie składniki. Uformuj z nich kulki. Smaż na głębokim, rozgrzanym oleju. Zobacz film: Detoks? Zobacz, zanim zaczniesz! Źródło: 36,6 Czy artykuł okazał się pomocny?| Еξазևвичω εյ ռуմаւ | Иχαжυραሮխ թጲκኺጧէզе рθжоγиτо |
|---|---|
| Арጊшоζեδю ስևψէдрጆс | ዌгևкр ዞеφዳктеμεց о |
| Χሿγеф ехυйоժի | А срω осоኢо |
| Ск е нуቸавաйακо | Еրևժιпсев аፐаժሽзችս φጏኒεψαշ |
„Kuchnia bez pszenicy” 150 przepisów, które pomogą pozbyć się pszennego brzucha i wyzdrowieć Autor: William Davis Wydawnictwo: Bukowy Las stron:464 Cena : 49,90 zł Ta książka jest niewątpliwie hitem 2013 roku. Swoją premierę miała niedawno, ale na pewno będzie o niej głośno. dr William Davis- Uznany amerykański kardiolog, bloger prowadzi stronę o diecie bez pszenicy Wheat Belly. Obala mit, że pełnoziarniste pokarmy są zdrowe i powinny być podstawa w codziennej diecie. Autor zebrał wiedzę na ten temat nie tylko z literatury medycznej,własnego doświadczenia, ale sięgnął również do genetyki rolniczej, która w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat tradycyjną pszenicę zamieniła w produkt hybrydowy: odporny i wydajny, ale praktycznie z pierwowzorem nie mający nic wspólnego. Ta pszenica właściwie tylko wyrządza szkodę. Wydawnictwo Bukowy Las wydało 2 książki tego autora: „Dieta bez pszenicy” „Kuchnia bez pszenicy” Nie było łatwo napisać recenzję tej książki, gdyż wszystkie argumenty i fakty, porady i przykłady są ważne i istotne na postrzeganie problemu pszennego. Książkę gorąco polecam, nie sposób w recenzji zawrzeć całą istotę problemu, a ci wszyscy którym nie jest obojętne własne zdrowie i zdrowie najbliższych, dobre samopoczucie, ładna figura i uporanie się z różnymi dolegliwościami koniecznie muszą dotrzeć do sedna problemu i poznać z czym mamy do czynienia na naszych stołach, na półkach sklepowych, w opakowaniach. Przyglądając się bliżej naszemu odżywianiu okazuje się, że przez cały dzień narażeni jesteśmy na węglowodanowe obżarstwo: jemy produkty z pszenicą zaczynając od śniadania (płatki śniadaniowe, naleśniki, kanapki itp.), drugie śniadanie (batoniki, muffinki, ciasteczka) po obiad (makaron, kotlety panierowane, zupy z dodatkiem kostek rosołowych), deser (ciasta, placki, desery) aż po kolację (kanapki, sałatki) i wszelkiego rodzaju przegryzki. Większość ma w składzie pszenicę. Gluten jest w pieczywie, makaronach, mące a co za tym idzie wszelkich daniach z jej użyciem, ale również w produktach w których nie podejrzewalibyśmy nawet (np. wędlinach, piwie, sosach itp.). Pełnoziarnista żywność będąca podstawą piramidy żywieniowej zawsze przedstawiana była i jest jako symbol zdrowia, hełbiona, ogólnodostępna, i wszechobecna. Lekarze zalecają dietę bogatą w węglowodany, reklamy zachęcają do kupna produktów naszpikowanych pszenicą, a w rzeczywistości okazuje się, że jest ona jedną z głównych przyczyn światowej epidemii otyłości oraz wielu problemów ze zdrowiem, dolegliwości. Nasuwa się pytanie jak to możliwe, że mało kto zdaje sobie sprawę, że „dobroczynne” skutki żywności pełnoziarnistej dalekie są od rzeczywistości. Autor podaje bardzo racjonalne argumenty oraz niezbite dowody zarówno z punktu medycznego, jak również powołuje się na przypadki z własnej praktyki lekarskiej, iż zboża w tym pszenica mogą być dla wielu z nas źródłem dotkliwych schorzeń: np. nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, migreny, bóle stawów, artretyzm, alergie, nowotwory, zespołu jelita drażliwego, choroby refluksyjnej przełyku, zaburzeń neurologicznych, uczulenia, astmę, przewlekłe zapchanie zatok, infekcje, choroby skórne itp. Do tego zwiększa apetyt, prowadzi do stanów zapalnych, przyrostu tłuszczu trzewnego, gwałtownego wzrostu poziomu cukru we krwi, pogorszenia stanu jelit i stawów, oraz wielu innych zaburzeń zdrowia i przemiany materii. Niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach tak popularna i tak często zalecana przez samych lekarzy, wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw i uzależnienie od pszenicy- i tak oto kręci się biznes pszenny. Niestety rzadko kiedy lekarze sami nakłaniają pacjentów do rezygnacji z pszenicy. Niejedna osoba mogłaby za sprawa rezygnacji z pszenicy, porzucić farmakologię w walce ze swoim schorzeniem, ale niestety wiedza jest bardzo znikoma i dopiero teraz fakty o pszenicy wychodzą na światło dzienne. Kiedy wyeliminuje się pszenicę z diety u większości ludzi dochodzi do poprawy stanu zdrowia w tym również utraty wagi. Ja jestem tego przykładem- kiedy nie jadłam glutenu nie miałam problemów żołądkowych, poprawiła mi się cera, nie miałam żadnych problemów dermatologicznych, waga spadła. Jedzenie pozbawione pszenicy nie musi być monotonne i bez smaku. Teraz mamy czasy, gdzie zakup np. mąki migdałowej nie jest trudny, a warto samemu ją zrobić. Pszenica uzależnia, więc gdy ja wykluczymy ze swojej diety możemy delektować się jedzeniem dla niego samego, a nie z powodu substancji które pobudzają apetyt. Plusem są również wyostrzone zmysły. W książce znajdziemy wiele wskazówek jakimi produktami zapełnić szafki i co jest wskazane w diecie. Ale uwaga!- rezygnacja z glutenu, nie może wiązać się z kupowaniem i spożywaniem gotowych produktów bezglutenowych. Książka podzielona jest na 2 części: część zdrowie, waga i bez pszenny styl życia część bezpszenna książka kucharska Przepisy jakie znajdziemy są bardzo różnorodne, podzielone na działy: śniadanie kanapki i sałatki przystawki zupy i potrawy duszone dania główne dodatki sosy bezpszenne wypieki i desery Różnorodność pomysłów bardzo ułatwi nam przejście na dietę pozbawioną pszenicy. Znajdziemy przepisy na pizze, ciasteczka, sosy i sałatki. Dieta nie musi odznaczać wyrzeczeń swoich ulubionych dań. Niemalże wszystkie potrawy z dodatkiem pszenicy można przygotować w wersji bezpszennej. Plusy z przejście na bezpszenną dietę: - jasność umysłu, nie ma umysłowego „odrętwienia” - poprawa nastroju - wzrost energii - zdolność długotrwałej koncentracji - sen staje się głębszy - spada apetyt, a co za tym idzie chudniemy - cykle miesiączkowe stają się łagodniejsze - zgaga staje się mniej dokuczliwa albo znika - mniejszy ból stawów i mniej obrzęków - jelita lepiej funkcjonują - mniej stanów zapalnych - obniża cukier we krwi - i wiele innych Szybciej uporamy się z przejściem na dietę bezpszenną jeśli: wyprzątniemy szafki i pozbędziemy się wszystkich źródeł glutenu zakupimy produkty z których będziemy mogli przygotować potrawy bezpszenne, bez głodowania na dietę przejdą wszyscy domownicy zaopatrzmy się w orzechy do podgryzania ustalimy menu na tydzień i zakup produktów zaczniemy eksperymentować i przygotowywać dania pod własne kulinarne smaki znajomym, rodzinie powiemy, że jesteśmy na diecie i nie damy się skusić na tort itp., a na święta przygotujemy dania bezpszenne, które będziemy mogli konsumować wraz z innymi czytamy etykiety produktów nie kupujemy półproduktów nie poddamy się Zmiana nawyków żywieniowych oznacza nic innego jak odzyskanie zdrowia i kontrola wagi ciała. Książka otwiera nam oczy i podaje gotową receptę na zdrowe życie, ale co z tym zrobimy jest już w naszych rękach. Można iść łatwą drogą, i zlekceważyć te wszystkie racjonalne argumenty i zmagać się z dolegliwościami,albo zacząć dbać o siebie i najbliższych już dziś, przechodząc na bezpszenną dietę, nie tylko dla urody, ale przede wszystkim dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Po tej książce spojrzenie na pszenicę zmienia się radykalnie. *zdjecie wydawnictwa Bukowy LasDR WILLIAM DAVIS. Jest znanym kardiologiem, który w swojej działalności kładzie ogromny nacisk na profilaktykę. Ukończył Szkołę Medyczną Uniwersytetu St. Louis. Odbył liczne szkolenia, m.in. z zakresu chorób wewnętrznych, chorób układu krążenia oraz angioplastyki. Mieszka w Milwaukee w stanie Wisconsin. Wywołał Pan światową antyglutenową rewolucję! Nazwałbym to raczej ruchem, i to pewnie nie światowym, bo nie sądzę, żeby w Chinach czy Egipcie ludzie przejmowali się glutenem czy w ogóle słyszeli o moich teoriach. Wiem, że Stany Zjednoczone i Kanadę, Polskę, kraje skandynawskie i Niemcy opanował szał bezglutenowego jedzenia. Także Włochy, chociaż nikt by się tego nie spodziewał w kraju pizzy i makaronu. Nic dziwnego, bo najważniejsze badania dotyczące celiakii i wpływu glutenu na nasze zdrowie zostały wykonane we Włoszech. Naukowcy i lekarze musieli się tym zająć, bo mnóstwo ludzi miało problemy gastryczne, które powiązano z jedzeniem pszenicy i glutenu. Badania doktora Alessia Fasano, mieszkającego obecnie w Stanach, dowodzą, że gliadyna (składnik białka zbóż – glutenu) odgrywa zasadniczą rolę w powstawaniu choroby trzewnej, uczuleń i nietolerancji. Najwyższy jej poziom znajduje się w pszenicy, ale także we wszystkich innych zbożach należących do rodziny traw takich jak orkisz, żyto, jęczmień, owies, ryż, kukurydza, amarantus, proso, sorgo. To szkodliwe działanie glutenu może objawiać się celiakią, nietolerancją na gluten (przyczyna stanów zapalnych wielu narządów) i alergią na gluten (która osłabia system immunologiczny i może prowadzić nawet do wstrząsu anafilaktycznego). Wiemy też, że ludzie spożywający zboża albo – jak ja je nazywam – nasiona traw mają inną florę bakteryjną w jelitach, jamie ustnej. Nie ma jeszcze szczegółowych danych dotyczących wpływu tej zmiany na nasze zdrowie, ale wiemy, że ludzie spożywający duże ilości glutenu mają problemy z różnego rodzaju zapaleniami, przerostem drożdżaków (kandydoza), wzdęciami, gazami itp. Rezygnujemy z pszenicy i jesteśmy jak nowo narodzeni? To byłby cud, a poza tym to nie wystarczy. Trzeba wykluczyć też kukurydzę, której białko (zienina) może się zachowywać jak białko pszenicy, nie mówiąc o GMO. Podobnie zachowuje się białko ryżu (orzenina), a na dodatek ostatnie badania wykazały zawartość arszeniku w ziarnach ryżu i radziłbym jeść go sporadycznie. Ciągle powtarzam: budowa ludzkiego układu trawiennego nie jest przystosowana do radzenia sobie z nasionami zbóż. Wmawia się nam ciągle, że nasza codzienna dawka kalorii powinna w 50 proc. pochodzić ze zbóż, a amerykańskie Ministerstwo Rolnictwa najchętniej zalecałoby 60 proc. i więcej. To obłęd, który kosztuje miliony dolarów na leczenie chorób spowodowanych jedzeniem glutenu. Coraz więcej mówi się o chorobach autoimmunologicznych z nim powiązanych. Dzięki dobrze udokumentowanym badaniom doktora Fasano wiemy już całkiem sporo. Aglutynina z kiełków pszenicy, pszenna lektyna, ma toksyczny wpływ na nasz przewód pokarmowy. To właśnie ona jest odpowiedzialna za nieprawidłową przepuszczalność jelit, dzięki czemu niewielkie ilości trujących związków, a także same aglutyniny przedostają się do układu krwionośnego, a następnie trafiają do wątroby, stawów, mózgu i innych narządów. To prowadzi do stanów zapalnych i w konsekwencji do autoimmunologicznych chorób, takich jak: RZS, AZS, hashimoto, choroba Leśniowskiego-Crohna, łuszczyca, toczeń. Pacjenci, którzy zgłaszają się do mnie z takimi chorobami, po odstawieniu zbóż zauważają znaczną poprawę, a następnie cofanie się chorób. Oczywiście, nie dzieje się to natychmiast, ale już po pięciu dniach mija na przykład ból stawów, choroba cofa się po kilku tygodniach lub miesiącach. Mówi Pan też dużo o wpływie pszenicy na mózg. Gliadyna powoduje tzw. efekt opiatowy. Jednym z najbardziej bogatych w opiaty pożywieniem, oprócz mleka i cukru, jest właśnie pszenica. Reagujemy na nie, bo nasz mózg wyposażony jest w receptory peptydów opiatowych – jesteśmy zatem biologicznie predestynowani do uzależnienia od tego, co sprawia nam przyjemność. Mamy dane z badań przeprowadzonych na dzieciach chorych na autyzm, z ADHD, z zaburzeniami skupienia uwagi, a także pacjentów ze schizofrenią, chorobą dwubiegunową, bulimią, którzy po odstawieniu pszenicy pozbywają się wszelkich objawów tych uciążliwych chorób. Wiemy też, że "zdrowi" ludzie cierpią na tzw. 24-godzinną węglowodanową stymulację apetytu, spowodowaną działaniem glutenu. Sam tego doświadczyłem. Czyli gluten nie tylko zmienia nasze ciało, ale także to, kim jesteśmy. Absolutnie! Przemysł zbożowy boi się tego, że ludzie zaczną sobie z tego zdawać sprawę, dlatego im najbardziej podoba się teoria, że tylko jeden procent populacji choruje na celiakię, a 99 proc. nie ma tego problemu. Ignorują fakt, że długotrwałe i częste jedzenie glutenu może spowodować nie tylko celiakię, ale także choroby, które już wymieniliśmy oraz mnóstwo innych dolegliwości, które odczuwane przez dłuższy czas mogą się przekształcić w poważne schorzenia. Firmy, które zajmują się produkcją produktów zbożowych, wynajmują agencje zajmujące się pisaniem artykułów o dobroczynnym wpływie zbóż na nasze zdrowie. Ten spekulujący Davis i jego chore teorie! Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że na przykład przyczyną braku żelaza w organizmie jest spożywanie zbóż, które blokują przyswajanie tego pierwiastka. Kiedy Pan, jako kardiolog, zaczął zdawać sobie sprawę, że to wcale nie wysokotłuszczowa dieta jest winna chorobom serca? 25 lat temu przeprowadzałem zabiegi na sercu, takie jak angioplastyka czy balonikowanie. Kiedyś usłyszałem wykład kolegi na temat diety niskotłuszczowej wspomagającej serce, a ponieważ w mojej rodzinie były przypadki zawałów, postanowiłem spróbować. Jadłem tylko warzywa i pełnoziarniste produkty zbożowe, czasem chude ryby, starałem się dostosować do ogólnie zalecanej diety antyzawałowej. I? Przytyłem 10 kilo i nabawiłem się cukrzycy. Mimo że biegałem kilkanaście kilometrów dziennie, byłem ciągle zmęczony, miałem wysokie ciśnienie krwi, wysoki cholesterol. Podkreślam, mimo zmiany stylu życia. Przestałem zatem stosować tę dietę. Obserwowałem ludzi, którzy przychodzili na zabiegi balonikowania czy stenty. Po kilku miesiącach przychodzili znowu i znowu, później z kolei na bajpasy. Dlaczego? Bo to wielkie pieniądze dla systemu opieki zdrowotnej, po co więc państwo miałoby myśleć o właściwej prewencji? Brzydziłem się, że w tym uczestniczyłem. Widziałem, że mimo zalecanej diety, zmiany stylu życia, aktywności fizycznej ci pacjenci nie zdrowieli, wręcz przeciwnie, czuli się gorzej. "Musi być jakiś lepszy sposób niż pakowanie ludziom do arterii jakichś dziwnych urządzeń" – myślałem. Wiedziałem dzięki badaniom, które śledziłem, że jeśli masz podwyższony cukier i jesteś zagrożony cukrzycą, to znaczy, że straciłeś kontrolę i wisi nad tobą zagrożenie zawałem, który zdarzy się wcześniej czy później. Ale to nie jajka były wrogiem zawałowców. Kiedyś sądzono, że to tłuszcz, a tak naprawdę jest on zdrowy dla naszego serca. Widać to po badaniach nad cholesterolem i jego frakcjami. Szczegółowe badanie pokazuje, że prawdziwą przyczyną wysokiego cholesterolu są węglowodany. Wiadomo, że pszenna amylopektyna A, nazywana przez dietetyków węglowodanem złożonym, podwyższa poziom cukru bardziej niż cukier zawarty w sacharozie i słodyczach. To, oczywiście, musi też zwiększać prawdopodobieństwo cukrzycy. Błonnik, który nam każą jeść lekarze i dietetycy, składa się z zupełnie niestrawnej celulozy, tej samej, którą znajdziemy w drzewie Eksperymentował Pan na swoich pacjentach. Wiedzieli, że to sposób na uniknięcie zabiegów, więc robili to, o co prosiłem. Po kilku miesiącach wracali z bardzo obniżonym poziomem cukru. Kiedy przychodzili na kontrolę, słyszałem: "Straciłem 18 kilo w trzy miesiące"; "Nie mam już astmy"; "Nie bolą mnie ręce od reumatyzmu"; "Moje bóle głowy zniknęły już w pierwszym tygodniu". Sam myślałem wtedy, że to przypadek, bo nie wierzyłem, że wystarczy wykluczyć pszenicę i że to ona jest składnikiem powodującym choroby. To prawda, że to, co dzisiaj jemy, jest całkowicie zmodyfikowanym zbożem, ale prawdę mówiąc, ta "stara" pszenica też nie jest bez winy, bo tak jak mówiłem wcześniej, nasze organizmy nie są przystosowane do jej trawienia. Czy w Polsce dietetycy zalecają ludziom, żeby jedli pięć, sześć posiłków dziennie? Oczywiście. Człowiek nie potrzebuje tak często jeść, bo to obciąża przewód pokarmowy. To za sprawą pszenicy ciągle jesteśmy głodni, bo jak wykazały niedawne badania, gliadyna blokuje leptynę, nazywaną hormonem sytości. Ta epidemia otyłości, która rozprzestrzenia się z prędkością światła, spowodowana jest niekończącym się apetytem na coraz więcej pszenicy. Ale przecież potrzebujemy błonnika pokarmowego, żeby wspomóc trawienie i "naprawić" florę bakteryjną. Tak, to jest właśnie ta dobra strona zbóż. Kiedy przestajemy je jeść, odpada nam kilka gramów błonnika z codziennej diety. Trzeba go czymś zastąpić, bo dzięki prawidłowej florze bakteryjnej spada ciśnienie krwi, poziom cukru, ryzyko raka jelit. Śpimy lepiej, pozbywamy się niepokoju, poprawia nam się nastrój. Ale ten, który nam każą jeść lekarze i dietetycy, składa się z zupełnie niestrawnej celulozy, tej samej, którą znajdziemy w drzewie. To, że często "puchniemy", a co bierzemy za prawidłowe działanie błonnika, to właśnie efekt niestrawnej celulozy. Dobry błonnik znajduje się w orzechach, nasionach, warzywach, owocach. A najbardziej w procesie trawienia pomogą nam zielone niedojrzałe banany, cieciorka, ciecierzyca, fasola, inulina, surowe ziemniaki, bo w jednym średniej wielkości znajduje się 20 g błonnika. Miałabym jeść surowe ziemniaki? Podobno wywołują gorączkę. Zatrucie może wystąpić, jeśli zjemy kilkanaście sztuk. Zalecam swoim pacjentom pokrojonego ziemniaka wrzucać do porannego koktajlu i działa świetnie. A co Pan sądzi o biznesie bezglutenowym? Szacuje się, że będzie on przynosił około sześciu miliardów dolarów w 2018 roku… Znowu kręcimy się w kółko. Nie chodziło mi o to, żeby zastępować pszenicę mąką kukurydzianą, ryżową, tapioką itp., bo to produkty, które tak samo podwyższają poziom cukru. Ten przemysł jest wbrew temu, przed czym Pan przestrzega. To tylko namawianie ludzi do jedzenia jeszcze więcej przetworzonej żywności w imię zdrowia. Naukowcy, którzy zajmują się żywnością, mają wiedzę o produkcji jedzenia, ale nie mają pojęcia o jego wartości zdrowotnej, dla nich to tylko kolejny produkt. To, co robią, to próby zastąpienia smaku pszenicy tymi paskudnymi składnikami. I niczym to się nie różni od przemysłu zbożowego. Nie dajmy się oszukiwać. Radzę samodzielnie gotować. Dziesięciodniowy detoks zbożowy Williama Davisa, czyli przewodnik, jak pozbyć się zbóż z jadłospisu. Eliminujemy wszystkie zboża. Odstawiamy produkty zrobione z pszenicy: chleb, ciastka, makaron itp. Nie jemy także jęczmienia, pęczaku, kaszy bulgur i kuskusu, produktów żytnich, kukurydzianych, ryżu, płatków owsianych, amarantusa, mąki teff, kaszy jaglanej i gryczanej, sorga. Stawiamy na pokarmy nieprzetworzone, składające się z jednego składnika (mięso, ryby, warzywa, owoce). Ujarzmiamy węglowodany – nie przekraczamy 15 gramów węglowodanów do każdego posiłku. Suplementujemy: magnez, witaminę D, probiotyki, kwasy omega-3, żelazo, cynk i jod. Co dzięki temu możemy osiągnąć? Spadek wagi, znaczną redukcję przyjmowanych kalorii, spadek poziomu cukru i hemoglobiny A1c (długoterminowe badanie cukru we krwi) – wiele osób chorych na cukrzycę zdrowieje; redukcję ciśnienia krwi, redukcję, a często remisję artretyzmu, redukcję wysypek skórnych, redukcję halucynacji i napadów paranoicznych u chorych na schizofrenię, redukcję objawów związanych z zaburzeniami ze strony układu pokarmowego takich jak np.: wzdęcia, biegunki, zaparcia, zespół jelita drażliwego. Dr William Davis amerykański kardiolog, autor książki "Dieta bez pszenicy". W Polsce ukazała się także "Kuchnia bez pszenicy. 150 przepisów, które pomogą pozbyć się pszennego brzucha i wyzdrowieć" oraz "Dania bez pszenicy w 30 minut". Książka "Wheat Belly. 10-Day Grain Detox" ukaże się w wydawnictwie Bukowy Las, jej premiera planowana jest na kwiecień 2016 materiał pochodzi ze styczniowego numeru miesięcznika "Zwierciadło" Foto: Zwierciadło Dr. Davis has reported that his HDL has been as high as, and perhaps higher than 94 mg/dL. A data tracking tool on Cureality (the ancestor of the current Undoctored Inner Circle site) had a target range of HDL from 60-240 mg/dL, which I captured a couple of years ago in a page of mine on suggested labs . Wiem, że ta książka to już żadna nowość, jednak jeśli są jeszcze tacy którzy nie mieli okazji jej przeczytać, zapraszam na recenzję. Już od dłuższego czasu zbieram się do napisania opinii na temat książki. Dziś wkońcu nadszedł ten dzień. Książka Dieta bez pszenicy została napisana przez doktora (kardiologa) Williama Davis’a. Ma 326 stron z czego 20 to przypisy, w których znajdziemy publikacje naukowe, badania, książki naukowe – wiele naprawdę świetnych pozycji godnych polecenia. Za to ogromny plus dla autora. Dzięki temu mogę czuć pewność, że wiedza którą zdobywam podczas czytania tej książki jest poparta faktami i dowodami. Nie powiem, że tę książkę czyta się wynika głównie z nagromadzenia terminologii medycznej. Autor świetnie opisał, wręcz zobrazował niektóre procesy wewnątrz organizmu, dzięki czemu czytelnik, który nie ma o tym żadnego pojęcia jest w stanie wszystko zrozumieć. Od razu widać tu konkretną wiedzę medyczną, którą posiada autor. Ziarna pszenicy opisane są w książce od A do Z, czyli od momentu kiedy człowiek po raz pierwszy sięgnął po nie, aż do teraz, kiedy zboże to jest produkowane na globalną skalę. Williams wyjaśnia dość dosadnie dlaczego pszenica w każdej postaci jest niezdrowa, a nawet (według niego) trująca i uzależniająca. Autor opisał wszelkie zmiany genetyczne, które miały miejsce na przestrzeni lat. Określa pszenicę jako narkotyk dając ku temu konkretne dowody. Ostatni rozdział poświęcony jest znakomitym przepisom bez pszenicy, kilka z nich miałam okazję już wypróbować. Niektóre z nich na stałe zagościły w moim menu. William Davids radzi również jak przejść na dietę bez pszenicy, żeby do niej więcej nie wrócić. Książka oddziałuje bardzo mocno na czytelnika. Mnóstwo przykładów, które podaje autor, popartych dowodami, badaniami naukowymi powoduje, że obieramy taki sam punkt widzenia co autor. Trzeba przyznać, że książka robi niezłe pranie mózgu. Sama po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów miałam ochotę wyrzucić wszystko co miało chociażby kontakt z pszenicą. Lektura nastawiona jest w 100% anty nie tylko na pszenicę, ale również na inne zboża, a w zasadzie na wszystko co powoduje szybki wzrost cukru we krwi. Chociaż dałam się namówić na okres tygodnia, może dwóch bez pszenicy, obecnie nie zrezygnowałam z niej do końca. Nie mam uczulenia na gluten, po zjedzeniu niewielkiej ilości pszenicy nie odczuwam żadnych dolegliwości. Autor udowadnia, żeby pozbyć się pszennego brzucha należy wyeliminować nie tylko pszenicę, ale wszystkie produkty wywołujące duży wyrzut insuliny. Nie można się z nim nie zgodzić, jednak obwiniać za wszystko pszenicę to duża przesada. Książkę należy traktować (według mnie) z lekkim przymrożeniem oka i nie dać się wkręcić w fanatyzm antypszeniczny. O ile faktycznie nie macie pszennego brzucha, uczulenia na pszenicę i wszelkich objawów opisanych w książce. Thank you for joining us for another episode of the Low Carb MD Podcast. Dr. William Davis is a cardiologist and best-selling author of multiple books aimed at exposing the incredible nutritional blunders made by official health agencies and providing effective and powerful strategies for regaining…
So build a Super Gut!”. “Unlike other books on the microbiome, Dr. Davis has taken the conversation several steps further by showing how lost microbes can be restored and how an epidemic of overgrowth of undesirable species can be pushed back with often spectacular results. He packed the book with specific strategies and recipes so that the
The deaths apparent and abundant in today’s wheat-driven culture will shorten this lag time, and shrink our brains further. Michael Clarke Duncan endorsed the attributes of elephants in a PETA video when he turned vegetarian. That was about three years before his death form a massive heart attack.
The struggles people endure before they discover the answer for health are often truly astounding. Pain, depression, physical incapacitation, drugs, hospitalizations, even surgeries . . . all to treat this disruptive monster in diet. Kim posted her story of her decades-long struggle for health, but a story with a happy ending of rediscovering health withinCompre online DIETA FARA GLUTEN, de WILLIAM DAVIS na Amazon. Frete GRÁTIS em milhares de produtos com o Amazon Prime. Encontre diversos livros escritos por WILLIAM DAVIS com ótimos preços.
| О էфоቧиքевуζ θшоፔխ | Շоко й |
|---|---|
| Զатре хадрኛռιлሟ | Жωрωрсε φаፌужеሚоզ е |
| ሓулሞሙ абιвр | Թепиኻо оኖօփθ пепоւ |
| Слуф криሹиξሪш ኆևшυс | Аврիтрուջ снаሾωዐаኢαη |
| Муሰυ ечω | ቮин оյаресም |